Kris Kremers na jednym z…

Kris Kremers na jednym z ostatnich zdjęć ją przedstawiających, wykonanym 1 kwietnia 2014 roku, tuż przed tym jak zaginęła wraz ze swoją koleżanką Lisanne Froon w panamskiej dżungli.

Kremers i Froon przybyły do Panamy na sześciotygodniowe wakacje 15 marca 2014. Przez dwa tygodnie podróżowały po kraju, a następnie przybyły do Boquete 29 marca, gdzie miały mieszkać z lokalną rodziną przez miesiąc podczas wolontariatu z dziećmi. Umówiły się na dzień 2 kwietnia z przewodnikiem, aby zobaczyć szlak Pianista znajdujący się niedaleko Boquete. Z niewyjaśnionych przyczyn na szlak ruszyły samodzielnie 1 kwietnia razem z psem gospodarzy. Napisały na Facebooku, że zamierzają iść na spacer po okolicy i poinformowały, że spotkały dwóch młodych Holendrów, z którymi zjadły posiłek przed wyruszeniem na szlak.

Gospodarze dziewczyn zaniepokoili się, gdy pies wrócił w nocy sam, bez kobiet. Rodzice Froon przestali otrzymywać wiadomości, które kobiety codziennie wysyłały do swoich rodzin. Rankiem 2 kwietnia opuściły spotkanie z lokalnym przewodnikiem. 3 kwietnia lokalne władze rozpoczęły poszukiwania lotnicze w lesie, a lokalni mieszkańcy samodzielnie poszukiwali zaginionych studentek. 6 kwietnia do Panamy przybyli rodzice kobiet, wraz z holenderską policją, psami oraz detektywami, aby przeprowadzić przeszukanie lasu na pełną skalę przez dziesięć dni. Rodzice zaoferowali nagrodę za znalezienie dziewczyn o wysokości 30 000 USD.

Dziesięć tygodni później lokalna kobieta znalazła niebieski plecak Froon w ryżu na brzegu rzeki w pobliżu wioski Alto Romero w regionie Bocas del Toro. Powiedziała, że była pewna, że nie było go tam poprzedniego dnia. Plecak zawierał dwie pary okularów przeciwsłonecznych, 83 USD w gotówce, paszport Froon, butelkę wody, aparat Froon, dwa biustonosze i dwa telefony – wszystko zapakowane, suche i w dobrym stanie. Dzięki przeszukiwaniu telefonów okazało się, że kilka godzin po rozpoczęciu wędrówki ktoś wybrał numer 112 oraz 911. Połączenie nie zostało jednak nawiązane. Pierwsze wezwanie pomocy nastąpiło zaledwie kilka godzin po rozpoczęciu wędrówki: jeden z iPhone’a Kremers o 16:39, a niedługo potem jeden z Samsunga Galaxy Froon o 16:51. Żadne z połączeń nie zostało zrealizowane, z wyjątkiem jednej próby połączenia 911 z 3 kwietnia, która trwała nieco ponad sekundę. Po 5 kwietnia bateria telefonu Froon wyczerpała się po 5:00 i nie była ponownie używana. Z telefonu Kremer nie zostały wykonane żadne kolejne połączenia, ale był sporadycznie włączany w celu znalezienia zasięgu. Po 6 kwietnia ktoś wpisywał niepoprawny kod PIN do iPhone’a. Według jednego z raportów w dniach 7-10 kwietnia w telefonie Kremers wykonano 77 prób połączeń alarmowych. 11 kwietnia telefon został włączony o 10:51 i po raz ostatni wyłączony o godzinie 11:56.

Aparat Froon zawierał zdjęcia z 1 kwietnia, sugerujące, że kobiety przecięły szlak w punkcie widokowym Continental Divide i wędrowały w dziczy przed pierwszą próbą zadzwonienia pod 911, ale bez żadnych niepokojących oznak. 8 kwietnia zrobiono dziewięćdziesiąt zdjęć pomiędzy 01:00 a 04:00, najwyraźniej głęboko w dżungli i w niemal zupełnej ciemności. Kilka zdjęć pokazuje, że były prawdopodobnie w pobliżu rzeki lub wąwozu. Na niektórych z nich znajduje się gałązka z fragmentami plastikowej torebki oraz z opakowaniami po gumach do żucia. Jedno ze zdjęć pokazuje tył głowy Kremers.

Odkrycie plecaka doprowadziło do nowych poszukiwań wzdłuż Culebry. Kremowe dżinsowe szorty, zapinane na zamek i starannie złożone, znaleziono na skale na przeciwległym brzegu dopływu, kilka kilometrów od miejsca, w którym odkryto plecak Froon (chociaż później świadkowie twierdzą, że dżinsy nie były zgrabnie złożone i zostały znalezione w rzece). Dwa miesiące później, bliżej miejsca, w którym odkryto plecak, znaleziono miednicę i but ze stopą w środku. Wkrótce odkryto co najmniej 33 szeroko rozproszone kości wzdłuż tego samego brzegu rzeki. Testy DNA potwierdziły, że należą do Froon i Kremers. Kości Froon wciąż miały przyczepioną skórę, ale kości Kremers wydawały się być czymś wybielone. Później antropolog sądowy twierdził, że pod powiększeniem nie ma żadnych wyraźnych zadrapań na kościach, ani naturalnego, ani kulturowego pochodzenia – w ogóle nie ma śladów na kościach.

#historiajednejfotografii #podroze #gruparatowaniapoziomu

Comments are closed.