Miraski mam ogromny problem i…

Miraski mam ogromny problem i nie potrafię sam sobie z tym poradzić dlatego postanowiłem tu napisać. Jest tu sporo osób z różnymi doświadczeniami i może będziecie mi mogli coś podpowiedzieć, doradzić. Nie mam do kogo się zwrócić o pomoc dlatego piszę do Was. Jedyne wsparcie jakie mam to wsparcie żony.

Sytuacja jaka mnie spotkała to choroba dziecka. Poważna choroba, problemy z nerkami. Dziecko zostało zakwalifikowane na terapię komórkami macierzystymi, klinika znajduje się 8000 km (podróż samolotem) lub 12000 km (podróż samochodem) od naszego domu w Tajlandii i tu pojawia się pierwszy problem. Transport. Jak przetransportować dziecko, które ma trochę ponad 1 rok na taką odległość? Czy przewoził ktoś z Was tak małe dziecko samolotem i może napisać jak to wygląda? Wszystko mnie interesuje gdyż nigdy nie leciałem samolotem. Jak wygląda zabezpieczenie dziecka na czas lotu, czy są jakieś specjalne miejsca dla tak małych dzieci? Co z uciążliwością dla innych pasażerów, bo zakładam, że dziecko będzie marudzić po pewnym czasie. Jak patrzę to czas samego lotu to 10,5h ogólnie podróży 24h. Jak ogarnąć na tak długi czas tak małe dziecko? Czy kobiety w ciąży mogą latać samolotem czy są jakieś przeciwwskazania? Wie ktoś z Was coś na ten temat z własnego doświadczenia? Czy może lepiej pojechać tam autem wtedy łatwiej ogarnąć dziecko, przewinąć czy cokolwiek przy nim zrobić. No i można stanąć, rozprostować kości etc. Można zabrać ze sobą więcej rzeczy dla malucha, np. mleko, pieluchy, ubrania, etc. aby na miejscu nie musieć kombinować i żeby nie było rewolucji żołądkowych np. po zmianie pokarmu. Bo wątpię aby znaleźć te same produkty co u nas w kraju. I wydaje mi się, że nie można takich ilości mleka w proszku zabrać na pokład samolotu jeśli w ogóle można cokolwiek zabrać. Kolejna sprawa to ubrania, pobyt ma trwać 22 dni więc dla takiego maluszka trzeba zabrać bardzo dużo ubrań. I widzę 2 rozwiązania: a) mała ilość ubrań i ogarniać jakąś pralnie na miejscu(nie wiem czy tam coś takiego w ogóle funkcjonuje) lub b) zabrać dużo ubrań i kupę kasy dopłacić za bagaż.

Gdzie mogę zasięgnąć porady/opinii czy takie terapie są bezpieczne i dadzą więcej korzyści niż szkód? W Polsce ani Europie nikt nie zajmuje się leczeniem schorzeń tego typu. Kompletnie nie wiem co mam zrobić, gdzie szukać pomocy. Czy czekać aż dziecko będzie większe i trochę rozumiało/współpracowało czy działać bo czas jest ważny i można zminimalizować uszkodzenia organizmu/narządu. Byłem na tylu konsultacjach u specjalistów w Polsce i każda opinia była inna.

Kolejna kwestia to język. Znam trochę angielski ale nie na tyle, żeby z czystym sumieniem brać odpowiedzialność za życie i zdrowie mojego dziecka gdy wynikną jakieś komplikacje albo przekręcę jakieś słowo i zrobią przez to krzywdę dziecku. Jak szybko ogarnąć na tyle język aby bez problemu się tam dogadać i rozumieć to o co dokładnie chodzi. Znacie jakieś sposoby/kursy/metody na szybką naukę?

Jak zweryfikować czy klinika, która nas zakwalifikowała to nie żadna ściema i nie oszukają nas na kasę?

Mam ogromny mętlik w głowie i nie potrafię znaleźć na tą chwilę żadnego racjonalnego rozwiązania.

Generalnie lekarze w Polsce nie mają pomysłu co zrobić i każą czekać, mówią, że w najgorszym wypadku dializy i przeszczep nerki. Jestem zdeterminowany do działania i nie chce żeby później wyszło, że młody ma skopane życie przez to, że coś zaniedbałem.

Nigdy bym nie przypuszczał, że będę miał takie problemy.

Proszę o plusa w celu zwiększenia zasięgu jeśli nie możesz mi pomóc.

#zdrowie #medycyna #komorkimacierzyste #nefrologia #dzieci #lekarz #lekarze #podroze #samoloty #lotnictwo #choroby
#pomocy #nerki #pomagajzwykopem #tajlandia #bangkok
Przepraszam za ilość tagów ale mam nadzieję, że trafi to do kogoś kto będzie mógł mi cokolwiek podpowiedzieć.

Comments are closed.