Kiedy przez pół dnia…

Kiedy przez pół dnia przedzierasz się przez mokrą dżunglę, żeby na koniec dojść do niewielkiej stacyjki pośrodku niczego… A tam ujrzeć TO.

– Mogę zrobić zdjęcie? – spytałem, wskazując na Wodza Rewolucji, potem na aparat, wreszcie przykładając ręce do twarzy i robiąc ogólnie rozumiany gest fotografowania. Na twarzy Wietnamczyków rozlała się niepewność. A jeśli to jakaś ideologiczna podpucha? Skinęli głowami, że mogę, ale jednocześnie rzucili się do pracy – popiersie wodza trzeba było odkurzyć, przekrzywiony napis wyprostować, odsłonić sierp i młot, których fragmenty niknęły w gęstwinie czerwonej kotary, wreszcie przegonić kury, poodsuwać krzesła i niedbale ustawione stoły. Kiedy wnętrze stacyjki można było uznać za świadectwo wiary w przyszłość wietnamskiego komunizmu, pozwolono mi wyjąć aparat i zrobić zdjęcie.

Pełną opowieść z tego miejsca przeczytacie tutaj, a tutaj jest znalezisko 🙂

#podrozefilipa -> mój tag

#podroze #azja #wietnam #ciekawostki #podrozujzwykopem #kolej #pociagiboners #gruparatowaniapoziomu #mojezdjecie

Comments are closed.