Witam Mirków i wszystkich…

Witam Mirków i wszystkich szczególnie zainteresowanych #lotnictwo

Opiszę wam bardzo ciekawą historię, która przydarzyła mi się w ubiegłym tygodniu. Jeśli chcecie dowiedzieć się jak w ciągu 48h zaliczyć 7 lotnisk i w drodze z Lizbony do Gdańska zrobić 5 przelotów to zapraszam do lektury ( ͡° ͜ʖ ͡°)

W ubiegły czwartek wracałem z kontraktu z lotniska w Lizbonie do Gdańska przez Frankfurt. Z ciekawostek idąc do bramki napotkałem Huntelaara i całą ekipę Ajaxu (mój ziomek spotkał Edwina van der Sara, ja niestety nie miałem okazji) bo akurat mieli dzień wcześniej mecz z Benficą. Razem z kumplami lecieliśmy liniami TAP Portugal. Lot wspominam miło, firma wykupiła miejsca w biznes klasie (skumałem się w momencie gdy steward przyniósł menu bez podanych cen, sorry nie latam zbyt często xD). Z Frankfurtu do Gdańska lecieliśmy bombardierem Lufthansy, również w klasie biznes. Lądowanie zaplanowane było na 23.30. No i mamy godzinę 23, popijam sobie łyskacza ciesząc się faktem powrotu. W tym momencie pilot zaczyna coś mówić po niemiecku. Mówił długo i już wiedziałem, że to nie będą dobre informacje. Moje obawy potwierdziły się, gdy przekazał informację po angielsku. Zrobiliśmy dwa kółka nad Gdańskiem i z powodu gęstej mgły i niedziałającego systemu na lotnisku zawracamy i lecimy do… Berlina. Zajebiście, miły wieczór poszedł się jebać. Jak później wyczytałem tego wieczoru nie wylądowało w Gdańsku 6 samolotów. 5 z nich zostało przekierowanych do Warszawy, a w 6 byłem ja xD

Berlin Wylądowaliśmy na lotnisku Schönefeld oczekując na dalsze instrukcje. Podjechały dwa busy, zabrały nas do terminalu, gdzie odebraliśmy swoje bagaże. Na opustoszałym lotnisku było dwóch pracowników przydzielonych do tej sprawy, którzy zaraz zostali otoczeni przez zdezorientowanych i wkurzonych pasażerów. Dostaliśmy info, że firma zagwarantuje nam hotel, ale powrót musimy zorganizować sobie sami xD. Czaicie? Wyobraźcie sobie teraz że ktoś nie zna żadnego obcego języka, jest bez pieniędzy i musi sobie sam organizować transport w obcym mieście z lotniska, które o 3 w nocy jest opustoszałe. Część pasażerów pojechała do hotelu, część poszła do autokaru Flixbusa, który jechał na Szczecin, a część nie wiedziała kompletnie co zrobić. Stwierdziliśmy, że „to trzeba usiąść na spokojnie” i pojechaliśmy do hotelu, który nam zaoferowali. Z samego rana w hotelu wykonaliśmy kilka telefonów, głównie do Lufthansy. Po kilku nieudanych próbach dowiedzieliśmy się od miłej pani z polskiej infolinii, że lotnisko ma OBOWIĄZEK zapewnienia nam transportu lotniczego do miejsca docelowego. Jako że Lufthansa z Schönefeld nie odlatuje to pojechaliśmy kolejką miejską na lotnisko Berlin Tegel. Tam z kolei miła pani w biurze obsługi klienta zabookowała nam bilety do Gdańska przez… Monachium. No dobra, to lecimy w takim razie do Monachium. Ciekawostka nr 2. Pani powiedziała nam, że z wczorajszego lotu byliśmy jedynymi osobami, które przyszły ubiegać się o nowe połączenie. Cała reszta wybrała alternatywne środki transportu. Ciekawy jestem czy gdyby Niemiec czy Amerykanin dowiedział się, że ma sobie załatwić tranport we własnym zakresie to by potulnie wykonał polecenie. Wydaje mi się, że chyba nie do końca. My stwierdziliśmy, że lepiej będzie starać się o nowe połączenie niż walczyć później o rekompensatę związaną z transportem lądowym. Wtedy jeszcze nie mieliśmy wiedzy z lotniska w Monachium ale o tym za chwilę.

Monachium Wieczór. Niewiele czasu pozostało do kolejnego lotu, więc zagęszczamy swoje ruchy. Szybkie rozeznanie gdzie jesteśmy i gdzie mamy się udać do bramki. Lotnisko w Monachium robi duże wrażenie wielkością i nowoczesnością, ale nie ma czasu na zwiedzanie. Wsiadamy do kolejki podziemnej i jedziemy z jednego terminalu na drugi. Z daleka widzimy, że na naszej bramce nikogo nie ma, a czasu do odlotu niewiele. Wtf, co jest. Lot został odwołany Kurwa, czy my kiedykolwiek dotrzemy do tego Gdańska? Zrezygnowani idziemy ponownie do informacji Lufthansy. Nie wiadomo było czy się śmiać czy płakać, ale stwierdziliśmy, że lepiej pozostać w dobrym humorze, bo i tak nic nie zdziałamy. Opisujemy ziomkowi naszą przygodę, wszystko w miłej atmosferze, jego koleżanka po fachu kekła srogo i mówi, że jak pracuje takiej akcji nie miała. Dostaliśmy nowe bilety, tym razem do… Amsterdamu. Zamiast zbliżać się do Polski to z każdym lotem coraz bardziej się oddalamy xD jeden kolega dostał bilety ponownie do Frankfurtu, inny bezpośrednio do Gdańska tyle że popołudniu następnego dnia. Jedziemy do hotelu koło lotniska, nazajutrz kolejna próba ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Amsterdam i finalnie Gdańsk wczesnym porankiem jedziemy ponownie na lotnisko w Monachium. Mgła dosyć gęsta, regularnie sprawdzam co się dzieje na lotnisku w Gdańsku. Znowu jakieś problemy. No nic, zobaczymy. 3 lot Lufthansą w ciągu doby. W Amsterdamie wsiadamy do KLM na Gdańsk i popijając heinekena zastanawiamy się czy tym razem wypali. Z 20 minut przed lądowaniem pilot informuje nas, że pogoda poprawia się, ale jest jeszcze zbyt gęsta mgła. No i tak sobie krążymy nad naszym miejscem docelowym po raz kolejny xD Każda próba przebicia się przez chmury kończy się odbiciem w górę. Kurwa, to nie wypali. Ciekawe gdzie tym razem nas przekierują. Ludzie nerwowo wyglądają przez okna, obserwując zaistniała sytuację. W końcu pilot podejmuje ostatnią próbę. Widoczność taka, że krańce skrzydeł stają się niewyraźne. Mgła rozrzedziła się dosłownie nad pasem startowym powodując wzrost adrenaliny. ale udało się. Po dwóch dobach zmagania się z lotniskami i liniami lotniczymi nareszcie jestem na miejscu. Miałem szczęście bo Lufthanse z Monachium, która miała wylądować o 13 przekierowali do… Bydgoszczy xD

#podroze #lotnictwo #podrozujzwykopem #samoloty

Comments are closed.